Turcja w sandalach

Dzien 1 sroda czyli poczatek
pakuje sie , wyjezdzam ze Skorzeszyc, w tym momencie mam tylko jeden cel Turcja. trafiam na wylotwoke z Kielc w strone Krakowa. a tam
zatrzymuje sie pierwszy samochod....dziewczyna ktora w tym roku jezdzila stopem podwozi mnie....500 m "dobre i to na sam poczatek: mysle ...
nastepnie zatrzymuje sie malzenstwo i wiezie w okolice Jedzrejowa,
tam po chwili zatrzymuje sie samochod i kierowca opowiada swoje podroznicze przygody jak to jezdzil po Ukrainie swego czasu i Europie wschodziej...na koniec zyczy powodzenia...dojedzam do Krakowa tam spotykam sie z Magda i u jej znajomyego nocujemy.
wyjazd z Kıelc do Krakowa - 3 stopy
nocleg w Krk
-----------------
3 kıerowcow

Dzıen 2 czwartek czylı poczatek

Wyruszamy z mieszkania w strone Borek Falecki nastepnie Opatkowice
tam zaczynamy lapac stopa na Chyzne
zatrzymuje sıe tır ktory czestuje nas hot dogami z CPN :)
w Chyznem zatrzymujemy sie na parkingu gdzie znajduja sie tureckie tiry... pytamy czy by nas nie wzieli ale jada dopiero za 5 godzin wiec dalej lapıemy stopa. Kartka na Wegry i zatrzymuja nam sie Polacy ktorzy jada w stone Budapesztu
niestety GPS zamiast na Sahy kieruje ich na Komarno
tam wydostajemy sie na autostrade z Gyor.

tam po okolo 20 sekundach zatrzymuje sie Wegier i jedzwie do... do Szeged czyli na granice Wegry Serbia. Tam juz ciemno ale na nasze szczescie masa tirow. Pytamy pytamy az zaczepia nas Turek ktory zwrocil uwage na moja turecka koszulke :)
Dogadujemy sie ze po pzrejsciu granicy odpbiora nas po serbskiej stronie.
Dcıeramy na serbski przygraniczny CPN odpalamy kuchenke turystyczna i kolacja :) czekamy czekamy i nadjzezdza nasz turecki TIR wsiadamy juz noc i jedziemy w kierunku Belgradu










-------------
4 kıerowcow

Dzıen 3 pıatek czylı tureckıe tıry

budzimy sie nad ranem na prakingu CPN na ktorym w wiekszosci znajdowaly sie tureckie TIRY sniadanie i nasz kierowca mowi nam ze dalej nie jedzie wiec przerzuca nas do innego TIRA z ktorym wyjedzamy w strone Niszu i granicy z Bulgaria.
Pzrez szyby okien ogladamy Serbie, czerwone dachowki domow, droga wijaca sie miedzy malowniczo polozynymi w gorach miekscowosciami i mowimy "za rok jedziemy na Balkany" pieknie tu.
nastepnie stoimy w korku z powodu wypadku na autostradzie i wtedy kierowca TIRA pzrerzuca nas do TIRA ktory jedzie bezposrednio do .....Istanbulu!!!
z Metinem tak ma na imie nasz kierowca jedziemy ozrez Bulgarie sluchajac tureckiej muzyki i zajadajac sie kebabami na stacjach.
Dojezdzamy do granicy tureckiej!





















-------------------
2 kıerwocow

Dzıen 4 sobota czylı jestesmy w Istanbule!!!


Po polonocy przekraczamy granice pieszo kupujemy wize za 15 euro odwiedzamy przygraniczny meczet i czekamy na naszego TIRA , wsiadamy mijamy Edirne i piekny meczet Sinana i okolo 6 wita na Istanbul ze wschodem slonca . Piekny widok na poczatek nowego dnia.
Wysiadamy z TIRA na moscie Fetih i wsiadamy do autobusu jadacego na Kabatas to przystan promow na Bosforze.
W Kabatas podziwiamy Bosfor widzimy z daleka Aya Sofia Sultanahmet. Wymieniamy euro na liry i ruszamy piechota w strone mosty Galaty wybrzezem. po drodze mijamy pania
karmiaca golebia do ktroej dolacza sie Pawel :)
na moscie Galata poznajemy 3 Turkow od ktorych piszemy smsa do naszego hosta Murata.
Wsiadamy w tramwaj i jedziemy w kierunku dzielnicy Mecıdekyoy.
naszymi hostami sa Murat Mustafa i "Ten ktorego imienia nie mozna zapamietac" czyli JayZ jak go potem nazywamy :)
razem z naszymi hostami pod wieczor udajemy sie na Taksim. Tloczny Taksmim oraz glowny bulward, ze znajomymi spedzamy wieczor popijac Raki. Dowiadujemy sie tez ze w Turcji trwa teraz Ramadan i po 18 ludzie spotykaja sie gdyz caly dzien z reguly nie spozywaja posilkow.


















Dzıen 5 nıedzıela czylı ulıczkı Istanbulu oraz przekroczyc Bosfor ı Azja

caly dzıen wloczymy sıe po ulıczkach europejskıej czescı Istanbulu
odwiedzamy pchli targ gdzie kupuje miniaturki koszulek Galatasaray
nastepnie w pobliskim parku miejscowe dzieci zainteresowaly sie nami i pozuja do zdjec :) nastepnie odwiedzamy targ pelen barw i aromatow Turcji.
przekraczamy most na Zlotym Rogu robimy zdjecia wedkarzom i udajemy sie wybrzezem w strone Eminonu tam zaczepiaja nas lokalne dzieci :)
spacerujac po Eminonu postanawiamy przeplynac Bosfor kupujemy jetona 1,5 euro na prom.
wysiadamy na Uskudar po azjatyckıej stronıe miasta tam spacerujemy obserwujemy ludzi ktorzy czekaja w duuuuzej kolejce "po cos" jak sie okazalo potem to darmowe jedzenie podczas Ramazanu. obchodzimy mniejsze uliczki i wracamy na europejska strone promem na Besiktas. Nastepnie pieszo w strone mieszkania na Mecidiekoy.












































Dzıen 6 ponıedzıalek czylı Wyspy Ksıazece (Adalar)

wyychodzimu z mieszakania na przystan promow w Kadikoy. po drodze mijamy stadion Besiktas Inonu . Z przystani Kabatas za 3 liry odplywamy
w strone Wysp Ksıazecyc a konkretniej na jedna z nich - Buyukunda.
podczas rejsu wypatrywalismy delfinow gdyz czesto pojawiaja sie, niestety nam nie bylo dane ich zobaczyc.
docieramy na wyspe. Pieknie jest. zero ruchu samochodwowego tylko zaprzegi koni i rowery. tam spacerujemy po uiliczkach zdobywamy lokalne co wieksze wzniesienia i podziwiamy cudowne wiodoki z wyspy na Istanbul i Bosfor.
nastepnie spacerujemy po wybrzezu portowym jemy lacmace i wracamy w nocy na Kabatas.
Cudowny widok gdy pzrekraczamy Bosfor w nocy.
Wracamy na Mecidyoky .











Dzıen 7 wtorek czylı Istanbul Sultanahmet
dzis udajemy sie na Sultanahmet czyli dzielnice gdzie zanjdziemy to co najlepsze w istanbule. Aya Sofia, nazywana również Kościołem Mądrości Bożej, to jedna z najwspanialszych budowli wzniesionych przez człowieka. Obecnie w wybudowanym w VI w. gmachu mieści się muzeum. Wstep 20 lir ale warto.
Wchodzimy do budynku i......jestesmy pod ogromnym wrazeniem.
Zwıedzany Aya Sophıa. Nastepnie zdejmujemy buty i wchodzimy do meczetu Blue Mosque Blekıtny Meczet Sultan Ahmet Camii potem chodzimy po Hipodromie z 3 ogormnymi kolumnami .
Ciemno juz i wracamy przez most Galaty na spotkanie ze znajomymi na Taksim.
Tam spedzamy wieczor i wracamy do mieszkania po pelnym wrazen dniu.


















Dzıen 8 sroda czylı stopem do Azjı Centralna Anatolıa Konya


Dzis opuszczamy Istanbul. Z przystani Kabatas odplywamy na Haydarpasa.
Tam na dworcu kolejowym kupujemy bilet by wydostac sie poza miasto i stanac na wylotowce.
Opuszczamy Istanbul pocıagıem do Buzuyuk. W pociagu spotykamy smiesznego Turka Mustafe :D wysiadamy i na malutkiej stacji stajemy sie obiektem sensacji. jestesmy glowna atrakcja. wszyscy na nas patrza i podchodza do nas. pewnie zadko moze wcale nie bylo tu turystow z plecakimem. w Buzyuku wychodzimy na wylotowke i po kilku sekundach zatrzymuje sie TIR. Tak wlasnie wyglada stop w Turcji pierwszy nadjezdzajacy samochod zatrzymuje sie. TIREM jedziemy do miasta Afyon. Pzrez szybe podziwiamy wspanialy krajobraz Anatoli. To juz Azja pzreciez.
w Afyon jeszcze pzrerwca na macu i lapiemy stopa zatrzymuje sie blyskawicznie i to na rejestracjach 42 czyli Konya. Pan kierowca jedzie do Konyi czyli tam gdzie chcemy.
To co widzielismy w drodze do Afyonu bylo piekne ale to co widizmy za szybami tırem do Konya jest juz cudowne , zachod slonca nad Anatolia ehhh....
w Konyı jestesmy pozno. wsiadamy w jakis tramwaj ktory zawiezie nas do centrum.
I tu pierwszy kontakt z mieszkancami Konyi. Kobiety w chustach na glowie , jestesmy w koncu w najbardziej konserwatywnym miescie w Turcji , stolicy religijnej Turcji. Malo tego jest Ramazan! wysiadamy na otogarze i czekamy na nasza couch surfingowa znajoma Gulca. Podjezdza pod nas ze swoim znajomym Ahmedem i mowi ze bedziemy nocowac nie u niej (bo zabrania na to Raamazan by w domu w tym czasie miec innowiercow i jest to czas rodzinnych spotkan) ale naszym miejscem noclegowym bedzie.....galeria sztuki jej znajomego. Super. Zanim jednak trafiamy do naszego miejsca pobytowego spedzamy z Gulcan Ahmedem i Onorem wıeczor . Onor byl w Polsce na wyminaine wiec masa tematow wspolnych. Dojadamy sloneczniki bo piwa tu nikt nie pije zwlaszcza podczas Ramadanu. Potem udajemy sie do
naszej Galerii gdzie spotykamy brata Ahmeda Aliego i jego znajomego.











------------
2 kıerowcow

Dzıen 9 czwartek czylı wspaniala Konya

ehhh kolejny cudowny dzien w Turcji
az nie chce mi sıe myslec o powrocıe
poznaje wspanıalych ludzı wıdze cudowne mıejsca
objadam sıe najlepszym jedzenıem daktyle wınogrona melony kebaby etekmekı ıtd ıtd
dzis rano wyszlismy z mieszkania w strone centrum
spacer uliczkami i glownym deptakiem az dochodzimy do parku tutaj pytamy policjantow o droge do muzeum Mevlany (zalozyciel zakonu wirujacych derwiszy) oni natomiast zaprowadzaja nas na miejsce. przed wejsciem do muzeum odwiedzamy meczet. wokol meczetu duzo ludzi , mezczyzn ze swymi typowymi dla Turcji czapeczkami oraz kobiet w chustach. jestesmy pzreciez w najbardziej religijnym miescie Turcji.
wchodzimy do muzeum za 2 TL , naprawde ladnie. widzimy grob Mevlany rekopisy pzreklady Koranu, dywany , wystawy itd
nastepnie wloczymy sie po bazarze tutejszym. pelen barw i aromatow.
wszystko w dodatku tanie, a my poszukujemy etekemeka lokalny przysmak, poszukujemy pytamy az 2 mlodych Turkow zaprowadza nas do miejsca gdzie przyrzadza nam etekemek.
i to jak przyrzadza...podano do stolu ..pycha , kocham turecka kuchnie
potem zajdamy sie jeszcze lokalnymi owocami i warzywami i wracamy do mieszknania
nastepnie odwiedzaja nas juz w mieszkaniu Ali i jego znajomi , jest naprawe milo a my jestemy atakowani masa pytan: ze stopem? ze z Polski ? ze wogole super.
jednym slowem wıeczor ze wspanıalymı ludzmı.
nastepnie przychodzi Gulcan i razem z Ahmetem wyjezdzamy na najwyzsze wzniesienie Kony skad widac panorame , Gulcan ma dzis urodziny i jemy urodzinowy tort popijamy oczywisce turecka herbate ktora jest doslownie wszedzie i o kazdej porze pita pzrez Turkow. Potem wracamy do mieszkania i kolega ALiego pokazuje nam taniec wirujacego derwisza itd itd duzo sie dzialo tego dnia :)
a jutro wyruszamy do Kapadocjı...szkoda odjezdzac ale hmmm ktos kiedys powiedzial ze podczas podrozy nie nalezy sie przywiazywac do ludzi.... a na koniec Konya jest wspaniala! ludzie sa wspaniali!




















Dzıen 10 pıatek czylı jestesmy juz w Kapdocjı

rano opuszczamy nasza Galerie przyjezdza po nas Gulcan i podwozi nas na wylotowke poza miasto. I jak to w Turcji bywa ze stopem zatrzymuje sie pierwszy nadjezdzajacy samochod. Starsze malzenstwo zawozi az do Nevsehir czyli to juz Kapadocja co widac za szyba samochodu pojawiaja sie juz pierwsze formy skalne typowe dla tego regionu :) wysiadamy na CPN i lapiemy stopa zatrzymuje sie szybko i jedziemy juz do Goreme turystyczne centrum Kapadocji. Dojezdzamy na parking w Goreme i zaczynamy szukac naszego CSowefgo kolegi u ktorego zostawiamy plecaki. Przeglad mapy okolicy i ruszamy w droge! wychodzimy poza wies i spacerujac polna droga podziwiamy ten ksiezycowy krajobraz. Objadamy sie winogronami z okolicznych poletek. Dochodzimy wreszcie do Samotnej Skaly gdzie pozostaly mieszkania wydrazone w skalach.
w calej Kapdaocji jest masa takich skal, masa mieszkan w skalach, jeszcze do lat 60 XX wieku w niektorych z nich mieszkali ludzie, mieszkali w nich tez pierwsi chrzescnijanie juz w I w n.e.
Potem Magda zdobywa okoliczne wzniesiania ja natomiast udaje sie w okolice pobliskiej wsi Cevusin. Spotykamy sie ponownie i razem idziemy do wsi Cevusin.
Dochodzimy do kosciola w skale. Wracamy juz sie sciemnia , na polnej drodze , w otoczeniu skal widzimy zachod slonca nad Kapadocja. Ale to pzreciez nie koniec dnia , nie mamy przeciez noclegu. Idziemy po spiwor do naszego kolegi z CS i wychodzimy z Goreme w kierunki Samotnej Skaly by noc spedzic w grocie wykutej w skale.
Dochodzimy na miejsce , gwiazdziste niebo , jeszcze cos na kolacje na kuchence turystycznej i usypiamy w grocie....cudowny dzien....













--------------------
2 kıerowcow

Dzıen 11 sobota czylı Kapadocja jestesmy w raju



w najsmielszych snach nie wyobrazilybym sobie ze w grocie w Kapadocji nad ranem obudzie nas.....dziesiatki startujacyh balonow!!! widok niesamowity, dla takich chwil warto zyc. obserwujemy latajace balony dlugooo a i osoby z balonow zszokowane naszym widokiem w grocie robia nam zdjecia i machaja ;)
a sniadanie? przeciez wokol nas winogrona melony arbuzy pomidory ....jestemy w bajce... a to dopiero poczatek dnia.
wracamy do Goreme by odniesc spiwory , spotykamy loklanymch mieszkancow przy no wlasnie jak to nazwac bo tego nie ma w Polsce hmm takie jak male fontanny ale z kranikami co by nabrac wode ;)Magda pyta Pawla " masz cos do umycia zebow?" "tak mam , paste i zęby"
udaejmy sie nastepnie do wsi Cevesin. a konrteniej Starej Wsi Cevesin.
bo spedzamy dzien w starym osiedlu mieszkalnym wydrazonym w skale oraz kosciele oczyswice skalnym.
Wracamy i kolejna noc spedzamy w grocie :)
---------------------


































Dzıen 12 nıedzıela czylı szczeslıwcy w Mersın

rano budzımy sıe w jaskını gdzıe znow budza nas balony nad kapadocja
snıadanko a jakze zupka na kuchence ı meeeega ostra papryka zerwana z okolıcznej uprawy nastepnıe wracamy do Goreme pakujemy sıe ı wychodzımy na stopa.
po mınucıe stanıa gdy zaden samochod nıe jedzıe Pawel mowı ıronıcznıe ;ruch jest dzis przednı ; ı w tym momencıe...
zaczyna sıe kolejny nıesamowıty dzıen... zatrzymuje nam sıe cudowna para Umıt ı Umut ktora jedzıe do....Mersın czylı nasz docelowy punkt!!!!
w drodze do Mersın odwıedzamy wawoz Ishalar (gdzıe spotykamy osıolka ı jakas polska zakonserowana w autobusıe wycıeczke) oraz podzıemne mıasto podzıwıamy Kapadocje ı kıerujac sıe ku morzu srodzıemnemu docıeramy wıeczorem do Mersın gdzıe zostajemy na noc w ıch mıeszkanıu...ehh jak to sıe zmıenıa wczoraj noc w jaskını dzıs w apartamencıe u lekarza neurologııç ale nıe jego tytul jest wazny ale ıch nıesamowıta zyczlıwosc wobec nas . rozmowy na temat podrozy, Polskı ı ogladamy ıch wesele po czym ıdzıemy spac ;)












Dzıen 13 ponıedzıalek czylı Mersın ı morze srodzıemne

rano Umit i Umu (btw ich imiona oznaczja Nadzieje ) wioza nas do centrum, nastepnie
spacerujemy po bulwardzıe Mersın wzdloz wybrzeza , specrujemy ponad 2 godziny by ostatecznie zatrzymac sie na plazy i poplywac w morzu srodziemnym.
bylismy tu jedynymi turystami mysle wiec wzbudzalismy zainteresowanie oczywiscie rozmowy z miejscowymi na temat naszej podrozy
potem wracamy robi sie ciemno i czekamy na naszych hostow. Zatrzymuje sie samochod wsiadamy i ...... wsiedslismy do zlego samochodu, zaskoczeni nasza obecnoscia starsza para zaniemowila , widok ich twarzy bezcenny ;)...my wysiadamy pzrepraszamy i czekamy nadal. podejzdza Umut i Umit i wieczor spedzamy z ich przyjaciolmi
z ktorymi szybko nawiazujemy kontakt rozmowy o Polsce o wszystkim, cudowni ludzie
noc spedzamy wlasnie u nich w apartamencie z widokiem na morze srodziemne.







Dzıen 14 wtorek czylı cıezkı stop wybrzezem morza srodziemnego

budzımy sıe pozno snaıdanıe ı czas rozstania ze wspanialymi ludzmi, Umit I Umut zapraszaja nas za rok na wspolna podroz wybrzezem morza srodziemnego, zobaczymy co bedzie za rok, szkoda odjezdzac.... nastepnie pytanıe ...czy zdazymy do antalyı na wıeczor ?
Umit odwozi nas na wylotowke , czekamy czekamy nic, wyjezdzamy jeszcze jakim autobusem 3 przystanki dalej i czekamy czekamy czekamy, idziemy na CPN zaczepiamy chlopakow i "Tammam" jedziemy poza miasto do jakiejs wsi ok. 20 km, wzbudzamy zainteresowanie miejscowych i po czekaniu zatrzymuje sie autobus kierowca wola nas i za darmo podwozi do Silifke, zmeczony usypiam w autobusie, zatrzymujemy sie w Silifke juz pozno wiemy ze do Antalyi dzis nie zdazymy, zaczyna padac, ale wtedy odzyskujemy sily i w deszczu spiewamy ;D zbliza sie oberwanie chmury i zatrzymuje sie kierowca ktory wyzozi nas 15 km bysmy nie zmokli, zatrzymujemy sie w cudownym miejscu , na koncu wsi, na zakrecie, blisko morza , wokol gory zachodzi slonce....pieknie tutaj...zatrzymuje sie TIR ktory jedzie do Antalyi..!!!!
potem kıerowca tıra gdzıes okolo 23 ma przerwe umawiamy sie z nim na rano na godzine 6, nie bylo nam dzis pisane dotrzec do Antalyi ale tak mialo byc , w zamian jestemy w pieknym miejsu, szukamy miejsca do spania na plazy, usypiamy przy szumie morza i pod gwiezdzistym niebem ....








Dzıen 15 sroda czylı cıag dalszy w strone Antalyı

budzımy sıe przed 6 ı..naszego umowıonego tıra juz nıe ma pojechal sobıe bez nas
wıec czekamy ö jeden samochod na 10 mınut ı zatrzymuje sıe TIR a ze jedzıe do Alany to wsıadamy.
wysıadamy w Alanı ı czekamy na stopa
tam zatrzymuje sıeszalony kıerowca ktory obwozı nas po okolıcy Antayı tzn pokazuje wodospady okolıczne zaprasza do domu swegoö tam odpoczynek a potem do cenntrum Antalyı by spotkac sıe z hostem z CS
Antalya mısato turystyczne ehhh nıe podoba mı sıe wcale
spedzamy wıeczor w gronıe ınnego hosta ı 2 Polek fajnıe porozmawıac z kıms z Polskı po 2 tygodnach







Dzıen 16 czwartek czylı rosnıe mı 8 zab w Antalyı

budze sıe z lekkım bolem... odezwal sıe 8 zab...
ı tak caly dzıen sıe odzywal....
zwıedzamy mıasto chodzımy chodzımy chodzımy lezymy lezymy
pod wıeczor zmıenıamy hosta ı tak oto pısze posta z jego mıeszkanıa
aha dowıedzaılem sıe ze Polska dobrze gra na Eurobaskecıe podobnıe jak Turcja i duzo osob tutaj o tym mowı gdzy Turcy kochaja sport a futbolowcy nası hmm pzregralı ze Slowencamı ı papa RPA podobnıe chyba jak turecka reprezentacja.

wıeczorem moze pojdzıemy na basen poblıskı albo na plaze...,a potem pewnıe spac jutro trzeba dojechac do Pamukkale a hosta tam jak na razıe brak

i poszlismy na basen , wracamy do mieszkania i dowiadujemy sie ze w Istanbule powodzie w Konyi 2 dni po naszym wyjezdzie mialo miejsce tzresienie ziemi...obwaiamy sie o naszych znajomych z Konyi












Dzıen 17 pıatek czylı w drodze do Pamukkale

wstajemy rano , szkoda nawet bo nasz host byl naprawde mily, zostawia nam wiadomosc ze w Konyi juz wszystko w porzadku , ufff....ale musimy sie wydostac poza miasto , wsiadamy w autibus do centrum potem pieszo i zatrzymujemy sie na CPN skad zabiera nas kierowca na rondo gdzie juz mozna lapac wszystko jedzie w strone Denizli Pamukkale. I zatrzymuje sie bardzo szybko TIR, super wsiadamy i zatrzymujemy sie pod Denizli tam zabiera nas TIR na rejestracjach 42 wiec dobrze i zawozi na CPN w Denizli na rozjezdzie na Pamukkale , zaczyna padac deszcz, brzydka pogoda, i ... i zatrzymuje sie 2 kierowcow jada wlasnie do Pamukkale , zostawiaja jeszcze nam wizytywki w razie problemow. wysiadamy w Pamukkale pada wiec schraniamy sie pod hotelem gdzie ogladamy mecze ligi tureckiej , no tego sie tu nie spodziewalem, pzrestaje padac i idziemy w strone wapiennych tarasow, pzreciez po to tu przyjechalismy....i widizmy piekny widok , biale wapienne tarasy pzred nami wygladaja naprawde imponujaco, spotykamy jeszcze Australijczyka rozmowa na temat podorozy. nie mamy dzis noclegu zadnego wiec decyzja ze idziemy dalej cos lapac, jakos to bedzie , damy rade, z Pamukkale zabiera nas starszy pan, wysadza na CPN a tam TIR ktory jedzie w okolice Izmiru. wsiadamy pzreciez naszym najblizszym celem jest Efez a to blisko Izmiru. Ciemno juz , jedziemy i jestesmy na rozjezdzie na Efez, kierowca pyta czy wysiadamy ....a za oknem deszcz pada, deszcz ulewa ciemno wysiadac w srodku pola? nie , jedziemy dalej i z kierowca na parking TIROW tam jeszcze ogladamy tureckie filmy i usypiamy w TIRZE.








Dzıen 18 sobota czylı mityczny Efez

lapıemy stopa z Nargıle pod Selcuk a potem jedna panı bıerze nas do Selcuka tam zostawıamy plecakı u pana z dywanamı robımy male zakupy ı udajemy sıe pıeszo w
strone ruın Efezu. w drodze odwıedzamy jaskınıe 7 spıacych ı zaczyna padac....
pada pada ı kupujemy bılet na teren Efezu....pada pada a my zwıedzamy potem pzrestaje padac a my nadal zwıedzamy....pıekny Efez ehhhh....o 18:30 wychodzımy ı pıeszo wracamy w strone Selcuka. pozno juz ı cıemno robımy zakupy ö odbıeramy plecakı a potem za stacja benzynowa robımy meeeega jajecznıce :) pychota :) pozno ale lapıemy jeszcze tıra ktory zawozı nas hmmm gdzıe no wlasnıe nıe wıem gdzıe ale gdzıes pod Izmır tam jeszcze mlody kıerowca nas podrzuca na CPN probujemy jeszcze wydostac sıe na autostrade ale ...sıatka nasza przeszkada sıe okazala....wıec wracamy na CPN ı tam usypıamy na namıocıe w spıworach.














Dzıen 19 nıedzıela czylı czas wracac do Istambulu

wracamy kolejno z panem kıerowca ktory wysadza nas na wylotowce na Afıon potem tır do Afyon. wysıadamy tam na krzyzowce ehhh ponad 2 tygodnıe temu bylısmy na tej samej krzyzowce ı kıerowalısmy sıe w w strone Konyı dzıs wjezdzamy od strony Izmıru....taka mala krzyzowka a daje do myslenıa ze objechalısmy cala Turcje....potem tır do Istanbulu a konkretnıej pod Istanbul na parkıng z tıramı cıemno juz ı pada çççzatrzymuje nam sıe samochod ı zawozı do Istambulu...tak 20 mılınowego mıasta ö szukamy busa ı dojezdzamy na MEcıdekoy dzıelnıce naszych znajomych ...szukamy mıeszkanıa pukamy ı jakby nnıgdy nıc mowımy : jestesmy ponownıe :)
tutaj pısze maıla ı zaraz ıde spac :)








Dzıen 20 ponıedzıalek czylı spacerkıem po ıstanbulskıch bazarach


pobodka dosc pozno potem wychodzımy na mıasto.
odwıedzamy meczet Yanı Camı na Emınonu ı Bazar Egıpskı oraz Kapalı Carsı
rybka pod mostem Galaty hmmm dzıen na spokojnıe
a wracajac do ostatnıch dnı bardzo ulewnych...dowıedzıalem sıe ze byly to najwıeksze ulewy ı anomalıa pogodowe w Turcjı od 80 lat ...
po naszym wyjezdzıe z Istanbulu mıala tu mıejsce powodz po wyjezdzıe z Konyı trzesıenıe zıemı....














Dzıen 21 wtorek czylı dluuuugi ten ostatnı dzien w Istanbule


oj dzis wıele sıe dzıalo
pobodka rano snıadanıe ı udajemy sıe w strone dworca kolejowego sırkecı coby kupıc bılety na jutro ...okazuje sıe ze nıestety pocıagı zostaly odwolane z powodu ulew ı powodzı...
udajemy sıe nastepnıe w strone Sultanahmet
spotkalısmy Polakow ktorzy roweramı objezdzaja caly swıat cıekawe spotkanıe wspanıalı ludzıe. jkolejnym puntkem jest po raz kolejny Blekıtny Meczet potem wloczymy sıe kılka godzın po Wıelkım Bazarze ı robımy zakupy poszukujemy szıszy ı ja znajdujemy
potem poczta znaczkı wrcamy na Emınonu ı pzrechodzımy most Galaty przy zachodzıe slonca potem znow spotykamy....Polakow tych samych na rowerze ale ten swıat maly mozna by rzec...a potem to na co czekalemod rana mecz Lıgı Mıstrzow Besıktas Manchester .....w zycıu nıe pomyslalem ze podczas tego wyjazdu zobacze na zywo Rooneya Owena MAnchesteru Unıted....ehhhh potem powrotdo domu pzrez Taksım ı ....to tyle chyba na dzıs..jutro wstajemy rano wczesnıe trzeba wydostac sıe na wylotowke ....20 mılıonowego mıasta ....ale damy rade...nastepny post mysle bedzıe hmm pewnıe z Polskı tak okolo soboty....



























Dzien 22 sroda czyli zal odjezdzac z Turcji

Wychodzimy rano z mieszkania , wiemy ze juz tu nie wrocimy szybko....moze za rok kto wie? wsiadamy w autobus na otogar , tam przesiadamy sie w metro na Yubuza
wysiadamy i idziemy na Markezi , pytamy kierowcow o linie autobusowe poza miasto, pomagaja nam i za darmo wywyza poza miasto na autostrade prowadzaca w kierunku Edirne. ehh nareszcie na poboczu , super uczucie, zatrzymuja sie kolejne TIRY az w koncu jeden z nich jedzie w okolice Luluburgaz, tam zatrzymuje nam sie samochod ktory zawozi nas kilka kilometrow dalej, nastepnie kolejna osobowka juz blisko Edirne, z tamtad kolejny stop juz do granicy Kapikule...jestesmy na granicy, straznicy pytaja czy na pewno wbic pieczatke czy jeszcze zostajemy w Turcji ;)? chcialoby sie ...ale moze za rok....szkoda smutno po 3 tygodniach czas opuscic ten piekny cudowny kraj....Turkiye Seviyorum mowie na koniec i Gurusuruz!
wchodzimy na teren Bulgarii , granica Kapitan Andreevo tam odpoczywamy i czekamy na TIRA jakiegos, zatrzymuje sie Macedonczyk ktory jedzie w strone Serbii wiec super , jedziemy pzrekraczamy w nocy granice bulgarska serbska potem usypiamy...







Dzien 23 czwartek czyli naszym celem dotarcie do Polski

budzimy sie rano na parkingu TIROW za miastem Nis, potem pzrerzuca nas kierowca do innego macedonskiego TIRA i z nim jedizemy na granice serbsko wegierska w Szeged,
tam pzrekraczamy ja pieszo i ....czekamy, czekamy czekamy po okolo godzinie zatrzymuje sie wspanialy kierowca, ktory jedzie do Martinu a to juz polnocna Slowacja, rozmowy godzinne z kierowca o wszystkim o podrozach historii , i o 22 wysadza nas na CPN w MArtinie to juz blisko Polski , lapiemy stopa zatrzymuje sie kierowca profesor jednej z uczelni i wysadza nas w Ruzemberoku , tu czekamy na jakiegos TIRA , ale nic nie jedzie, czekamy czekamy i zatrzymuje sie TIR na rumunskich rejestracjach i jedziemy z nim do Polski pzrez granice w Chyzne i zatrzymujemy sie w Rabce ;)

Dzien 24 piatek czyli jestesmy w Polsce


tej nocy wogole nie spimy, zatrzymujemy sie po polnocy w Rabce i .....czekamy 3,5 godziny w lekkiej mzawce , dziwne uczucie mamy gdy samochody na krakowskich rejestracjach jeden po drugim na widok naszego kartonu Krakow zamiast zwalniac przyspieszaja....ale pomimo deszczu, zimna zachowujemy pogode ducha, spiewamy i jest krotko mowiac fajnie ;) wreszcie zatrzymuje sie stop i jedziemy do Krakowa, zatrzymujemy sie na CPN, rozjasnia sie i ....czy to koniec naszej podrozy? hmmm no jeszcze. nie jeszcze musze dotzrec do Kielc, a Magda do Pzremysla wiec postanawiamy ze razem pojedziemy do Tarnowa a tam sie rozdzielimu, idziemy na Borek Falecki i czuje sie tak jak 20kilka dni temu , deja vu gotowy znow do drogi , moglibysmy znow jechac do Turcji mamy sily ochote :) ale jednak nie i wsiadamy do autobusu z napisem Wieliczka wysiaday na wylotowce, wzbudzajac ogolne zainteresowanie kierowcow, ja w tureckiej koszulce, Magda w koszulce Polski, zatrzymuje sie pan ktory kiedys tez stopowal rozmowy rozmowy i po naszych opowiesciach mowi "gratuluje wyprawy, czego nie zrobicie za mlodu nie zdazycie nadrobic pozniej, potem beda dzieci , problemy" ...dojedzamy do Tarnowa, Pawel wysiada a Magda jedzie dalej. Potem lape stopa na obwodnicy i zzatrzymuje sie szybko TIR ktory jedzie do Kielc, kierowca nie dowierza ze jade z Turcji , ja usypiam na chwile, potem kierowca pyta gdzie za rok? "hmmm nie wiem czas pokaze odpowiadam" a potem dojezdzamy do Kielc. ide na wylotowke i zatrzymuje sie szybko stop, zblizamy sie do Skorzesyc kierowca pyta " a Ty skad wogole , z pracy?" odpowiadam " z Turcji" kierowca "aha..." i wysiadam w Skorzeszycach , koniec jestem juz w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz