Budapest - Ego Sum Via Veritas Et Vita

Dzien 1 Początek
Wyjezdzamy z Kielc do Krakowa pociagiem.
Siadamy na miejscach dla konduktorow.
Zostawiamy plecak i idziemy na miasto. Idziemy ulica Florianska w strone Rynku.
Zwiedzamy Kosciol Mariacki i krotka modlitwa. Dalej ulica Grodzka wchodzimy do Kosciola sw. Pawla
a nastepnie w kierunku zamku na Wawelu. Zanim wchodizmy na teren zamku podziwiamy zachod slonca nad Wisla
z punktu widokowego. Wchodzimy na Wawel ale za chwile zostaje zamkniety dla turystow.
Wracamy w strone Rynku, kolacja w Gruzinskiej restauracji. Przed Kosciolem Mariackim Marta dostaje czerwony tulipan.
Udajemy sie na dworzec PKS tam czekaja Monika, Hubert i Agnieszka. Wyjezdzamy firma Orangeways do Budapesztu.
W autokarze kilkakronie sie przesiadamy gdyz biety nie sa numerowane. Osatecznie z Marta siadamy na przodzie autokarze na
miejscach 6-7.
Nad ranem dojezdzamy na stacje Nepliget w Budapeszcie.

Dzien 2 Budapeszt Peszt Wyspa Małgorzaty, nocne wino nad brzegiem Dunaju
Ze stacji metra Nepliget udajemy sie do stacji Deck Ferenc, wychodzimy na miasto i ukazuje nam sie bazylika Sw Stefana.
Szukamy ulicy Zirnyj i Hostelu o tej samej nazwie.
Jestesmy duzo przed czasem ale wlasciciel nie robi problemow i rozpakowujemy sie w recepcji.
Marta udaje sie do lazienki a Pawel otwiera plecak i krzyrzy " Marta czemu tyle rzeczy wladowalas do mojego plecaka, po co
Ci ta suszarka i stroj kapielowy??" Rzeczywistosc okazuje sie brutalna....to nie moj plecak, musiala nastapic pomylka na Dworcu
przy rozladunku bagazy !!! Proba kontaktu z firma przewozowa nieudana gdyz biuro nieczynne w ten dzien.
I pierwsze mysli : kupie koszulki i bielizne na jakims pchlim targu :) na szczescie jest portfel i bilety powrotne ale szkoda zawarosci
plecaka. Udajemy sie na stacje Nepliget , i od okienka do okienka probujemy uzyskac pomoc. Pawle udaje sie do siedziby firmy ktora jest
zamknieta....Nadjezdza autobus OrangeWays relacji Budapeszt Praga i Pawel prosi o kontakt kierowcy z kierowca "trefnego" autobusu.
Niestety nic z tego. Kierowcy probuja cos pomoc ale ... wydaje sie malo prawdopodobne by cos mogli pomoc. Nagle w kierunku autakru zbliza sie
dziewczyna z plecakiem o wygladzie podobnym do mojego. Krotkie spojrzenie na siebie i bez slow padamy sobie w ramiona. Kilka godzin bo zagubieniu
spotykamy sie jakby nigdy nic w jednym miejscu..Jak to bywa w podrozach szczescie zawsze sprzyja. Cala ekipa udajemy sie na piwo ktorego
picie na Wegrzech jest legalne w miejscach publicznych.
Wracajac w metrze zatrzymuja nas kanary. Bilet ktory mial byc wazny przez godzine okazuje sie jednorazowym.
Kanary uparte ale po rozmowach folguja i placimy tylko jeden mandat zamiast poczatkowych pieciu. I tak oto poranek
dnia 2 jest bardzo ciekawy w wydarzenia. Wracamy do hostelu gdzie zakwaterowujemy sie , odpoczynek i wychodzimy na miasto.
Idziemy wzdloz Dunaju , mijajac po drodze Parlament dochodzimy do wyspy Swietej Malgorzaty. W miedzyczasie najbardziej
przezorna osoba gubi czesc swoich pieniedzy :P Na Wyspie wita nas ogromna fontanna tryskajaca w rytm muzyki klasycznej.
Obchodzimy wyspe wzdluz i wszerz. w miedzyczasie spozywamy obiad w restauracji, przy okazji "hojnie" obdazajac napiwkiem kelnera :P
Wyrazenie "Keep the change" staje sie slowem kluczowym wizyty w tej restauracji. wychodzimy z Wyspy i udajemy sie
brzegiem Dunaju po stronie Budy. Idziemy bulwardem w strone Mostu Lancuchowego, w miedzy czasie robiac zdjecia na tle wspanialego
Parlamentu. Wracamy do Hostelu. Wieczor spedzamy przy wegierskim winie nad brzegiem Dunaju. Przed snem z Hubertem udajemy sie na piwo pod Bazylika.
























Dzien 3 zwiedzanie Pesztu, Szehenyj źródła termalne, pchli targ, Opera

Dzis dzien na zwiedzanie Pestu. Udajemy sie aleja Andrassy w kierunku Opery , tam kupujemy bilety na wieczorny spektakl.
Nastepnie na Plac Bohaterow. Pawel i Hubert udaja sie na laznie Szehenyji. Laznie robia niesamowite wrazenie. Kompleks basenow z woda termalna
jest ogromny, do wyboru mamy kilkanasie saun, basenow o roznych wlasciwosciach, temperaturach, wilgotnosci.
Dziewczyny natomiast udaja sie na szeroko opisywany w przewodniku Pchli Targ na ktorym moga kupic tak specyficzne
rzeczy jak zyrandole i wszystko to na czym przez kilkanascie lat lezal kurz.
Po nieudanych zakupach na pchlim targu dziewczyny majc mnóstwo czas przd przyjsiem chłopaków z łazni udają sie na otarcie lez do wesolego miasteczka.
Następnie wspólnie udajemy sie na obiad już nieco tańszy niz dnia poprzedniego lecz nacinamy sie na deser który smakuje tylko Pawłowi:). Po posiłku
dalsze zwiedzanie Pesztu. Zatrzymujemy się znowu przy wspaniłym Parlamencie podziwiając go tym razem z drugiej strony. Leżąc na trawniku przed parlamentem
i popijając piwo odpoczywamy. Po odpoczynku wyruszamy dalej podziwiając zabytkiPrsztu: Akademie, liczne pomniki, mosty, pierwsze tramwaje. Wieczorem docieramy
do hostelu by przygotować sie na spektakl wkońcu idziemy do Opery. Opera jednak niespodobała sie wszystkim wycieczkowiczom i tak w połowie Monia, Hubert i Agnieszka
opuszczają operę, my jednak zostajemy. Po spektaklu Paweł i Marta udają sie do pobliskiej kawiarni do której przyciągają ich dzwieki muzyki poważnej.
Przy 4porach (Wiwaldiegi) spędzają wspaniały czas. Przed wyjściem z kawiarni Paweł szykuje niespodziankę, a mienowicie ....kwiaty. Podczas wręczania Marcie
3 wspaniałych białych róż wypowiada magiczne słowa :).Po powrocie z opery wszyscy wycieczkowicze udają sie w ceulu skosztowania tutejszego wina pod Bazylikę.



















Dzień4 Buda, zamek, Baszta Rybacka, Góra Gellerta

Dziś czas na zwiedzanie drugiej części miasta Budy. Na początek baszta rybacka i zamek. W drodze na szczyt spotykamy człowieka zbierającego pieniądza na chorych.
Oczywiście nie patrząc obojętnie na chorych udzielamy sie charytatywnie. Siostry Lasak zostają mianowane przez napotkanego człowieka Siostrami "BIG HEART".
Podziwiwmy wspaniałe zabytki oraz robimy mnostwo zdjęć. Nastąpnie udajemy sie na najwyższy szczyt Budapesztu a mianowicie góre gelertha.
Tam pozostajemy do wieczora i podziwiemy przepiękne widoki na całe miasto. Wracając do hostelu usajemy sie na kolacje. Dzś jem subwaye gdzie niektorzy uczestnicy
popisują sie wspaniałymi umiejętnoiściami lingwistycznymi :P mówiąc "Ja chce this,this and this".

















Dzień 5 Vyszhrad zakole Dunaju ostatni wieczor w Budapeszcie

Ostatni dzień wycieczki postanawiamy spedzić w pobliskim miasteczku Visegradzie. Udajemy sie tam promem. Ponownie mamy problem z rozszyfrowaniem języka wegierskiego
i poprawnym odczytaniem menu. Jednaku udaje sie znalezc resteuracje gdzie posiłki są przedstawione na fotografii. Nastepnie udajemy sie na olbrzymią gore gdzie mamy
zwiedzać zamek. Zmeczeni jednak cięzką wspinaczką wobimy kilka postoi. Na ostatnu etap udaje nam się złapać stopa. A mianowicie podwozi nas na sam szczyt autokar.
Niestety nie zwiedzamy zamku na szczycie gdyż wstep jest bardzo drogi i przerasta nasze fundusze. Schodzimy ze szczytu skrótem. Jednak nie dla wszystkich uczestników
skrót jest przyjazny. Nasza wspanieła pani biolog panicznie boi sie małych glizdek zwisających z drzew, wiec z krzykiem i paniką udajemy sie w dól. Krotki odpoczynek
kilka fotek i udajemy sie ponownie do portu by promem ponownie zawitać w Budepeszcie. Marta pdczas powrotu dostaje gorączki i zaczyna sie jej choroba, dlategotez
wszyscy udajemy sie do hostelu. Paweł postanawia zaopiekowac sie chorą i zaostają w hostelu zas reszta uczestników udaje sie na sławnego subwayea. Tam też są
świadkami kradzieży. Pełni emocji powracają do mieszkania. Dziś wszyscy kładą sie wcześniej spać, gdyz jutro z samego rana czeka nas powrót do domu.










Dzień 6 - powrót
Rano żegnamy Budapeszt. Wyjeżdżamy OrangeWaysem do Krakowa. Tam Pawełek z Martusia spedza reszte dnia.