Gruzja - Magiczne Zakaukazie

Dzien 1 22 Maj 2011 Niedziela Kielce - Warszawa - Ryga (Łotwa)
Nareszcie! Po kilku tygodniach przygotowan wyruszamy!
Pozostawiajac za soba codzienna prace w czterech scianach, obowiazki, zasady, przelozonych, rutyne ruszamy kolejnys raz w swiat by zasmakowac wolnosci i piekna natury oraz zycia!
Wyjezdzamy z naszymi znajomymi Miloszem i Weronika. Na poczatek nie obylo sie bez stresowki, 20 minutowy bieg przez Kielce z wypchanymi plecakami zakoncyzl sie sukcesem , zdazylismy na pociag!!! :) Wyjezdzamy do Warszawy. Nastepnie z Centrum w kierunku lotniska Okecie autobusem.
Na Okecie zaczynaja sie problemy, mamy wykupiny tylko 1 bagaz rejestrowany dla 4 osob, a bagaze podreczne sa za ciezkie i nie spelniaja wymiarow :) Reakja natychmiastowa -udajemy sie do ....przbieralni dla kobiet w ciazy i ...nakladamy wszystkie nasze ubrania na siebie...wygladamy dosc komicznie majac na sobie 2 pary spodni, kilka podkoszulkow, softshel , polar, 2 kurtki wypchane po kieszeniach batonami , konserwani i co tylko wlazlo :) no coz Polak jak chce potrafi ominac kazdy nawet najbardziej absurdalny przepis! :) Udajmy sie do kontroli bezpieczenstawa i boarding udaje sie przejsc bez wiekszych problemow :)
Wylatujemy! Kierunek Łotwa - Ryga....Startujemy małym samolotem Fokker 50 . Bardzo maly ciasny samolot, nie jest to wielki Boeing , co jest odczuwalne w powietrzu gdy czuć turbulencje przy starcie. Przeltujemy nad północną Polska, Litwa i docieramy nad Łotwe, krązymy jeszcze kilka minut nad Morzem Baltyckim, widkoi przepiekne. Okolo 16 ladujemy na lotnisku na Łotwie w Rydze.
Majac odlot do Gruzji pozno w nocy postanawiamy wydostac sie z lotniska do centrum stolicy. Udajemy sie tam autbusem miejskim ktorego koszt to na nasze okolo 4 pln. Sama Ryga jest bardzo urokliwym miasteczkiem. Miasto położone nad rzeką Dźwiną w pobliżu jej ujścia do Bałtyku w Zatoce Ryskiej. Spacerujemy po starym miescie a nastepnie podziwiamy Zatoke. Wracmy z powrotem na lotnisko gdzie czeka na boarding oraz kontrola paszportowa na poklad samolotu do Tbilisi. Na samej odprawie spotykamy Gruzinow pijacych ich alkoholowe trunki , czujemy juz tu klimat Gruzji :P Po 23 wylatujemy z Łotwy w kierunku Gruzji!!! Nareszcie , marzenia sie spelniaja!

Dzien 2 - 24 Maj 2011 Poniedzialek - Gruzja !!!! Tbilisi
O 4 nad ranem ladujemy w Tbilisi.



















Dzien 3 - 24 Maj 2011 - Kaukaz !!! Kazbegi , Trekking w rejonie Kazbeku.

Wyjezdzamy rano z Tbilisi (stacja Didube) w góry Kaukaz. Przemierzajac Gruzinska Droge Wojenna podziwiamy piekne krajobrazy.
Docieramy do Kazbegi.
z Kazbegi do Gergeti, (przewyższenie: 350 m, odległość w lini prostej: 2 km)
Docieramy do kościóła Cminda Sameba (ang. Tsminda Sameba).

Plac, na którym kończą bieg marszrutki w Kazbegach leży na wysokości 1730 m np.m., zaś wierzchołek wzgórza światynnego sięga 2080 m n.p.m. Z miasteczka doskonale widać ten opuszczony kościół a w tle również masyw Kazbeka.
Z placu ruszamy na przez most na rzece Terek. Następnie przechodzimy przez wiejską cześć Kazbegi główną drogą. Następnie należy wybieramy – krótsza, ale bardziej stroma trasę- to pasterska ścieżka wzdłuż strumienia. Prowadzi ona na szczyt po południowych zboczach góry mijając ruiny prastarej baszty obronnej. Wędrujemy drogą pod górę. Aby skrócić sobie trasę ścinamy kilka serpentyn.
Trud wchodzenia wynagradzają zapierające dech w piersiach widoki na Kazbek, doline Tereka oraz masyw Kuru (4071 m n.p.m.) górujący ponad miastem (przewyższenie przekracza 2000 m na odc. 3 km).
Docieramy do klasztoru nastepnie podążamy bardzo malowniczym odcinkiem, który wiedzie głownie wśród hal. Niestety brakuje jakiegokolwiek oznakowania. Szlak wyznaczają pasterskie ścieżki, które tworzą sieć w miarę równoległych nitek. Jedynym znacznikiem właściwej drogi są nieliczne stosy kamieni ułożone przez miejscowych.

Trasa wędrówki biegnie z Gergeti w górę wśród górskich hal. Idziemy ścieżkami prowadzącymi do rozłożystego grzbietu, który wznosi się ku skalistej grani (3218 m n.p.m.)
Topografia terenu w połączeniu z wysokością sprawiają, że czuć wyraźnie rzeźkie powietrze. Trud niesienia ciężkich plecaków wynagradzaja krajobrazy. Widoki są niesamowite. Zbliża się wieczór oraz pogarsza się pogoda i rozbijamy namiot w pobliżu strumyku. Strudzeni całym dniem biwakujemy w namiocie położonym na okolo 2600 m.n.p.m.. W nocy budzi nas burza. To był piękny dzień.



























Dzien 4 - 25 Maj 2011 - Kaukaz !!!Trekking w rejonie Kazbeku. Dojście do Lodowca Ortsveri na 3200 m.n.pm.

W nocy była burza, rano namiot jest troche przemokniety. Po wczorajczych doswiadczeniach z ciezkimi plecakami postanawiamy na dzisiejsza wyprawe pozostawic namiot oraz najciezsze rzeczy w obozowiu, chowamy te rzeczy za kamienie i z lekkimi plecakami udajemy sie w gore w celu zdobycia Lodowca Ortsveri. Trasa jest długa a widoki wspaniałe. Poruszamy sie wzdłóż grzbietu nad ogromna przepaścią. Ostatecznie docieramy do granicy śniegu. Przed nami roztaczają się wspaniałe widoki na Kazbek i czoło lodowca. Dalsza trasa z naszym sprzętem jest niemożliwa, nie mamy raków. Nawet gdybyśmy mieli raki nie zdobylibyśby Meteostacji na wysokości 3850 mnpm gdyz gdy dochodzimy do wysokości około 3200 mnpm. nastepuje gwałtowne załamanie pogody, zaczyna padać deszcz ze śniegiem. Niestety nasz cel czyli zdobycie stacji Meteo nie udał się. Wracamy z powrotem w doline. Powrót do Gergeti w takich warunkach atmosferycznych jest długi i często niebezpieczny. Ostatecznie docieramy do wsi Gergeti i znajdujemy kwaterę u miejscowego Gruzina.



































Dzien 5 - 26 Maj 2011 - Powrót z gór, Gruzinska Droga Wojenna, Tbilisi wyjazd do Batumi
Kolejny dzien przed nami, poczatkowo w planach mielismy trekking po okolicy i dojscie do granicy z Rosja. Niestety plany pokrzyzowala pogoda, postanowilismy wracac do stolicy. Udajemy sie wiec marszrutka z Kazbegow do Tbilisi. Pokonujemy busem Gruzinka Droge Wojenna. W poczatkowym odcinku
droga jest kreta wyboista dziurawa i w blocie. Na wyzszych partiach jest niebezpiecznie gdyz zalega snieg i lod na drodze. Im blizej stolicy tym stan drogi polepsza sie. Polepsza sie tez pogoda. Wyjezdzajac z gor mielismy na sobie kurtki zimowe wracajac do Tbilisi mozemy nosic koszulke i spodenki :) Wracamy do naszego Couchsurfingowego hosta u niego tez spedzamy wieczor. O godzinie 23 wyjezdzamy pociagiem nocnym do Batumi . Jestesmy zdumieni jakoscią kolei gruzinskich. za grosze pokonujemy cala Gruzje w komfortowym wagonie sypialnym. To nie polski PKP chociaz wydawaloby sie ze jestemy daleko na Wschodzie!














Dzien 6 - 27 Maj 2011 - Batumi ach Batumi

Batumi to najbardziej oblegany przez turystów rejon Gruzji – rzeczywiście, plaże są przepiękne.
Batumi to miasto kontrastow , z jednej strony bogate nowoczesne piękne – przepiękne kamieniste plaże, odnowione ulice, skwery, wybrzeze z nowoczesnymi hotelami , a z drugiej strony
biedne brudne z bazarami i straganami ulicznymi i naturalna miejscową ludnoscia pamietajacą czasu sowieckie. Mnie osobiscie bardziej odpowiada klimat drugi nie to ze brudny ale blizszy lokalnym mieszkancom, bardziej prawdziwy, wszak nie jestesmy "turystami" a podroznikami!
Mieszkamy u Gruzinki o imieniu Sofia. Dzien w wiekszosc spedzamy na kamienistej plazy. Pogoda byla dobra , bylo goraco a morze cieple. Po plazy udajemy sie na spacer po okolicznych bazarach i straganach. Sloneczny dzien dal nam sie we znaki wieczorem. Okazalo sie ze jestemy poparzeni od słońca i niemoglismy sie ruszyc. Wygladalismy jak zdjeci z patelni!












Dzien 7 - 28 Maj 2011 - Ogrody botaniczne Batumi





















Dzien 8 - 29 maj 2011 - w stronę Vardzi - tam gdzie mieszka Bóg :)




















































Dzień 9 - 30 maj 2011 - Z Vardzia przez koniec świata do Tbilisi




Kolejne relacje wkrotce.... CDN....

4 komentarze:

  1. Ciekawa wyprawa. Gratuluje odwagi. Podziwiam i zazdroszczę doznanych przeżyć i wrażeń. Pozdrawiam Henryk.

    OdpowiedzUsuń
  2. super wyprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Muzyczne Podróże Przez Świat " Gruzja w Waszych opowiadaniach to naprawdę Magiczne Zakaukazie

    OdpowiedzUsuń
  4. zgodze się z poprzednikami! Materiał zamieszczony powyżej jednoznacznie wskazuje, że jest to magiczne miejsce, w które warto się wybrać. Nurtuje mnie jednak jedna kwestia. Muszę zapytać: Flagę narodową to zostawiliście tam ? :D

    OdpowiedzUsuń